TAG | relacja
6
Super moce pewności siebie.
1 Komentarz | Szczepan Bentyn | Dla każdego, Dla sprzedawców, Dla wstydliwych, Dla występujących publicznie, Długie
Wielcy ludzie, religijni przywódcy, dyktatorzy, wodzowie – za nimi szły miliony ludzi. Mieli wszyscy wspólną cechę.
Skąd bierze się pewność siebie? Mahomet ogłosił się prorokiem i uwierzyło w niego miliony ludzi. Z kolei Rasputin przez pewność siebie, miał wpływ na losy całej Carskiej Rosji. Pewność siebie zarówno Mahometa jak i Rasputina wzięła się z przeżycia mistycznego. Jednak nie można tego powiedzieć o Napoleonie czy Lincolnie.
Więc skąd wziąć w sobie upragnioną pewność siebie? Co na to dr.google? Każde stosować m.in. feromony, akceptację siebie, pokonanie kompleksów, pracę nad sobą itp. Czy to takie skomplikowane? A może należy doznać jakiegoś mistycznego przeżycia?
Śmiem twierdzić, że jednak istnieje o wiele prostszy sposób, możesz poczytać więcej o nim w książce Tymochowicza Piotra pt. “Biblia Skuteczności” – bardzo ciekawa książka. Pewność siebie nie istnieje, jest to tylko wrażenie. Ostatnio poznałem młodego mężczyznę, podałem mu pewną i silną dłoń – na tej podstawie stwierdził, że jestem bardzo pewnym siebie mężczyzną.
Pewność siebie możemy uzyskać np. poprzez jakieś doświadczenie. Lub, co jest prostsze i w pełni zależne od nas, naśladować zachowania ze zbioru zachowań pewnych siebie ludzi. Czy to brzmi zawile? Aby być pewnym siebie, zacznij się tak zachowywać! Po prostu bądź pewnym siebie. Czy to jest trudne? Ten filmik pokazuje, jak w jednym momencie stać się pewnym siebie i osiągnąć coś co wykracza poza ludzkie pojęcie:
Derren Brown bierze bezwartościowy bilet z przegranego psiego wyścigu i wypłaca pieniądze w okienku zakładów. Później robi to poznany przez niego mężczyzna. Derren instruuje go jak być pewnym siebie. “Musisz czuć to w głębi swojego serca, to zadziała bo ty wierzysz w to, że tak będzie!” Wypłacają pieniądze z nic nie wartego biletu.
Zadziwiającym zagadnieniem jest temat wrogości. Niby nikt nie chce mieć wrogów – i to oczywiście, bardzo dobrze. Jednak czasem jeden wróg może okazać się przydatny, a zwłaszcza wróg wspólny.
Gdy wracałem niedawno autobusem do domu, jedna z pasażerek, wstała i zamknęła okno – bo padał na nią deszcz. Niby nic istotnego. Ale pewien starszy mężczyzna, ostro potępił ją za ten niecny czyn. Wywiązała się mała, skądinąd ciekawa, potyczka słowna.
Owocem tego wydarzenia była ciekawa i miła rozmowa. Na skutek tej słownej szturchanki autobusowej, wiele ludzi uśmiechnęło się pod nosem – a mój uśmiech spotkał się z uśmiechem innej pasażerki. W ten sposób zawiązała się interesująca relacja. Zjednoczył nas wspólny wróg w postaci tego warchoła – stał się on pożywką dla naszej relacji.
Gdy się zastanowimy wielu polityków próbuje tworzyć nam wrogów, dzięki którym oni wygrywają wybory. Żydzi, masoni, Niemcy czy nawet sąsiedzi potrafią zjednoczyć mocniej niż godziny rozmów. Spotkałeś się z tym kiedyś?










